Ten jeden błąd sprawia, że w świeżo ocieplonych domach zakwita pleśń – i potrafi zniweczyć wszystkie korzyści wynikające z termomodernizacji, od niższych rachunków po wyższy komfort cieplny.

Docieplenie ścian zewnętrznych, stropów czy dachu zmniejsza zapotrzebowanie budynku na energię nawet o kilkadziesiąt procent. Jednocześnie jednak zwiększa szczelność przegród, a to radykalnie ogranicza naturalną wymianę powietrza. Jeśli inwestor lub wykonawca nie uwzględni w projekcie odpowiedniego odprowadzania wilgoci, para wodna kumuluje się we wnętrzu. W pierwszej kolejności parują szyby, potem na zimnych powierzchniach pojawiają się zawilgocenia i kolonie grzybów. Problem narasta szczególnie szybko w domach o nowoczesnej, zamkniętej bryle, oknach z potrójnymi szybami i drzwiami o podwyższonej szczelności.

Skąd bierze się wilgoć w szczelnie ocieplonym budynku?

Każde gospodarstwo domowe wytwarza od kilku do kilkunastu litrów pary wodnej dziennie – podczas gotowania, kąpieli, suszenia ubrań, a nawet oddychania. W starych, nieszczelnych konstrukcjach wilgoć uchodziła samoczynnie przez szczeliny w stolarce i spękane tynki. Po kompleksowej termomodernizacji ucieczka ta zostaje zablokowana, a para wodna gromadzi się w ogrzanym powietrzu.

Gdy ciepły, wilgotny strumień natrafia na lokalne ochłodzenie przegrody, osiąga tzw. punkt rosy. Cząsteczki wody kondensują się w postaci mikrokropelek na najzimniejszych fragmentach – w narożnikach, przy nadprożach, w miejscach nieciągłości izolacji. Wystarczy już 80% wilgotności względnej i temperatura powierzchni o 3–4°C niższa od temperatury pokojowej, aby rozpoczął się proces biokorozyjny.

Najczęstsze błędy podczas wykonywania termoizolacji

1. Nieciągłość warstwy izolacyjnej i mostki termiczne – źle przycięte lub luźno przyklejone płyty styropianu lub wełny mineralnej tworzą pasy chłodu. Badania termowizyjne pokazują, że już kilkumilimetrowa szczelina może podnieść miejscowy współczynnik przenikania ciepła nawet trzykrotnie.

2. Zamknięcie wilgotnego muru – przyklejenie izolacji na niewysezonowaną, zawilgoconą ścianę „konserwuje” wodę w konstrukcji. Para wodna z uwięzionego muru będzie migrować do wnętrza pomieszczeń przez cały sezon grzewczy.

3. Brak ciągłej paroizolacji po stronie ciepłej – w dachach i stropach skosy często nie są szczelnie połączone taśmą, co umożliwia niekontrolowane przenikanie pary w głąb przegrody.

4. Pominięcie projektu wentylacji – zgodnie z aktualnymi przepisami każda modernizacja wpływająca na bilans powietrza powinna być powiązana z analizą wentylacyjną. W praktyce inwestorzy ograniczają się często do montażu nawiewników okiennych, które nie zastąpią systemu o zaprojektowanym ciągu.

5. Niewłaściwy dobór materiału do konstrukcji – domy o ścianach z betonu komórkowego wymagają paroprzepuszczalnych systemów ociepleń, podczas gdy przy ceramice szkliwione tynki akrylowe mogą tworzyć barierę dyfuzyjną.

Pleśń i inne skutki – kiedy problem staje się poważny

Zarodniki pleśni rozpoczynają kolonizację już po 24–48 h od momentu, gdy powierzchnia pozostaje zawilgocona. Na początku przybierają formę pojedynczych, czarnych kropek, najczęściej w strefie cokołu, pod parapetem lub za meblami. W ciągu kilku tygodni mogą rozrosnąć się w rozległe plamy o średnicy kilkudziesięciu centymetrów.

Konsekwencje są dwojakie:

– Zdrowotne: według Światowej Organizacji Zdrowia wysoka ekspozycja na grzyby pleśniowe zwiększa ryzyko astmy, alergicznego nieżytu nosa oraz infekcji układu oddechowego u dzieci i seniorów. U osób dorosłych obserwuje się przewlekłe bóle głowy, zmęczenie i obniżoną odporność.

– Konstrukcyjne: długotrwała wilgoć degraduje tynk, powoduje odspajanie okładzin i korozję zbrojenia w elementach żelbetowych. Naprawa potrafi pochłonąć więcej środków niż pierwotne ocieplenie.

Jak zlikwidować ryzyko – sprawdzone praktyki projektowe i eksploatacyjne

1. Audyt przed dociepleniem – wilgotność muru należy zmierzyć higrometrem i dopiero po osiągnięciu wartości poniżej 4% przystępować do dalszych prac. W razie potrzeby stosuje się osuszanie kondensacyjne lub iniekcję przeciwwilgociową.

2. Ciągłość izolacji termicznej – płyty powinny być układane na mijankę, zatopione na pełnej warstwie kleju, bez pustek i szpar. W narożach okien niezbędne są kliny eliminujące punktowe mostki.

3. Kontrola szczelności – test blower door wykonywany po zakończeniu robót pozwala wykryć nieplanowane nieszczelności w poszyciu i paroizolacji. Norma pasywna zakłada krotność wymiany powietrza n50 ≤ 0,6 h⁻¹.

4. Wentylacja adekwatna do szczelności – w modernizowanych domach grawitacja bywa zawodna, gdyż siła ciągu spada wraz ze wzrostem szczelności. Rozwiązaniem jest wentylacja mechaniczna nawiewno-wywiewna z odzyskiem ciepła, która dostarcza świeże powietrze i usuwa wilgoć, nie wychładzając przy tym pomieszczeń.

5. Świadoma eksploatacja – krótkie, kilkuminutowe wietrzenie z pełnym otwarciem skrzydeł szybko usuwa nadwyżkę pary wodnej. W łazience i kuchni warto instalować higrosterowane wentylatory uruchamiane przy wilgotności powyżej 60%.

6. Monitorowanie mikroklimatu – proste czujniki temperatury i wilgotności umożliwiają domownikom bieżącą ocenę warunków. Optymalne parametry to 40–60% wilgotności względnej i 20–22°C.

Właściwie zaprojektowana i wykonana termomodernizacja nie tylko redukuje rachunki za ogrzewanie, lecz także poprawia jakość powietrza wewnętrznego. Warunkiem sukcesu jest traktowanie budynku jako całościowego systemu, w którym izolacja, wentylacja i świadome użytkowanie współpracują ze sobą, a nie konkurują.