Azbest, niegdyś uznawany za cudowny materiał budowlany, od lat pozostaje jednym z największych problemów środowiskowo-zdrowotnych w Polsce. Choć zakaz jego stosowania obowiązuje od 1997 r., na wiejskich i podmiejskich dachach wciąż zalegają miliony ton eternitu, a dotychczasowy system sprawozdawczy nakładał na właścicieli domów coroczne deklaracje i ryzyko kar finansowych. Rząd przedstawił właśnie projekt zmian, który ma ograniczyć biurokrację, znieść administracyjne sankcje i skierować większy strumień pieniędzy na realne usuwanie niebezpiecznych płyt cementowo-azbestowych.
Dlaczego azbest wciąż zalega na polskich dachach
W latach 70. i 80. ubiegłego wieku azbest był powszechnie wykorzystywany jako tanie, trwałe pokrycie dachowe i materiał elewacyjny. Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego z 2023 r. w kraju nadal znajduje się od 6 do 8 mln ton wyrobów azbestowych, z czego większość na prywatnych posesjach. Gdy wprowadzono zakaz, państwo zobowiązało się do całkowitej eliminacji azbestu do 2032 r., jednak tempo prac nie nadąża za ambitnym celem; każdego roku utylizuje się zaledwie kilka procent istniejących zasobów. Wpływ na to mają wysokie koszty demontażu, ograniczona liczba wyspecjalizowanych firm oraz nikła świadomość mieszkańców w zakresie zagrożeń zdrowotnych takich jak pylica azbestowa czy międzybłoniak opłucnej.
Dotychczasowe obowiązki właścicieli i kosztowna biurokracja
Zgodnie z obecnymi przepisami posiadacz budynku z azbestem musi sporządzić inwentaryzację materiałów, złożyć ją w gminie i co rok aktualizować, nawet jeśli stan dachu się nie zmienił. Brak dokumentu mógł skutkować grzywną sięgającą kilku tysięcy złotych, a postępowania prowadziły często do sądów rejonowych. Gminy były zobowiązane do wprowadzania danych do centralnej Bazy Azbestowej, lecz część samorządów przyznawała, że ponad połowa mieszkańców nie wypełniała formularzy, bo nie wiedziała o takim wymogu. Efektem był paradoks: urzędy poświęcały czas na ściganie spóźnionych deklaracji, zamiast koncentrować się na organizowaniu dofinansowania i logistyki demontażu niebezpiecznych płyt.
Zapowiadana reforma: mniej papierów, więcej wsparcia finansowego
Nowelizacja przygotowana przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii upraszcza system na trzech poziomach. Po pierwsze, obowiązek corocznego raportowania ma zostać zniesiony; właściciel złoży informację tylko raz – przy pierwszej inwentaryzacji lub przy zgłoszeniu demontażu. Po drugie, projekt rezygnuje z kar administracyjnych za brak deklaracji, zastępując je działaniami edukacyjnymi i kontrolnymi prowadzonymi przez inspekcję ochrony środowiska. Po trzecie, zwiększony zostanie budżet dotacyjny dla gmin – środki mają trafić bezpośrednio do mieszkańców w formie bonów cyrkulujących między firmą demontującą, składowiskiem i wykonawcą nowego poszycia dachowego. Rząd liczy, że uproszczenie procedur uwolni samorządy od zbędnych czynności administracyjnych i skieruje zasoby na faktyczne usuwanie rakotwórczego materiału.
Synergia z programami termomodernizacji
Kluczowym elementem reformy jest powiązanie usuwania azbestu z już funkcjonującymi mechanizmami poprawy efektywności energetycznej, w tym z popularnym programem „Czyste Powietrze”. Dotychczas właściciel starego domu musiał najpierw zdemontować eternit, a dopiero potem mógł starać się o dotację na ocieplenie i nowe źródło ciepła, co przy ograniczonych budżetach rodzinnych blokowało inwestycje. Po zmianach koszty zdjęcia i unieszkodliwienia płyt azbestowo-cementowych będzie można rozliczyć w ramach jednego wniosku, a poziom dofinansowania ma sięgać nawet 100% kosztów kwalifikowanych dla najuboższych gospodarstw. Eksperci Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska podkreślają, że takie łączenie programów pozwoli jednocześnie likwidować szkodliwy materiał i ograniczać emisję CO₂ z nieocieplonych budynków.
Co zmieni się dla mieszkańców w praktyce
Dla przeciętnego właściciela domku jednorodzinnego najważniejsza będzie rezygnacja z corocznych deklaracji i zlikwidowanie ryzyka grzywny za spóźnione formularze. W ich miejsce pojawi się możliwość skorzystania z uproszczonego wniosku o dotację, który wypełni się online lub w gminnym punkcie konsultacyjnym. Demontaż eternitu nadal będzie musiała wykonać specjalistyczna firma, lecz koszt usługi oraz transportu na składowisko w całości lub w znaczącej części pokryje dotacja. Samorządy otrzymają dokładniejsze narzędzia monitoringu postępów, a rząd – dane nie z biurokratycznych tabel, lecz z rzeczywistych realizacji. Jeśli harmonogram legislacyjny zostanie dotrzymany, nowe przepisy wejdą w życie w połowie przyszłego roku, dając gospodarstwom kilka sezonów budowlanych na skorzystanie z rekordowo wysokiego poziomu wsparcia i przyspieszając drogę do Polski wolnej od azbestu.