Wyjazd zimą często kusi wizją niższych rachunków za energię: skoro nikt nie mieszka w domu, po co utrzymywać ciepło? Wielu właścicieli wpada więc na pomysł całkowitego wyłączenia kotła lub pompy ciepła. Eksperci budowlani ostrzegają jednak, że krótkotrwała oszczędność może w konsekwencji pociągnąć za sobą naprawy liczone nawet w dziesiątkach tysięcy złotych. Ogrzewanie odpowiada nie tylko za komfort, ale także za ochronę konstrukcji, instalacji i wyposażenia – a te reagują na mróz znacznie gorzej niż domownicy.
Konsekwencje wychłodzenia konstrukcji
Pierwszym sygnałem zbyt niskiej temperatury wewnątrz jest kondensacja pary wodnej na chłodnych powierzchniach. Już przy spadku temperatury poniżej 12 °C punkt rosy przesuwa się na tynk i szyby, co skutkuje zaciekami i zawilgoceniem narożników. Wilgoć pozostawiona na ścianach przez kilka tygodni stanowi idealne środowisko do rozwoju pleśni, której zarodniki mogą przenikać głęboko w strukturę materiałów wykończeniowych. Kolejny problem to różne współczynniki rozszerzalności cieplnej użytych w budynku surowców. Panele podłogowe, gips, kleje czy fugi kurczą się nierównomiernie, co prowadzi do mikropęknięć i odkształceń. W przypadku intensywnych mrozów elementy wyposażenia – od blatów kuchennych po tapicerkę mebli – narażone są na deformacje, a elektronika magazynowana w temperaturze poniżej zera traci gwarancję producenta. Krótkie oszczędności mogą więc przełożyć się na konieczność malowania ścian, cyklinowania podłóg czy wymianę sprzętu RTV.
Zamarznięte instalacje grzewcze
Najpoważniejszym zagrożeniem pozostaje woda krążąca w obiegu centralnego ogrzewania. Podczas zamarzania zwiększa ona swoją objętość o około 9 %, co generuje ciśnienie rzędu kilkuset barów – wartości, którym nie oparłyby się nawet grube miedziane rury. Pęknięcie zdarza się zwykle w najcieńszym fragmencie: kolankach, zaworach lub aluminiowych żeberkach grzejników. Kiedy temperatura rośnie i lód topnieje, dochodzi do gwałtownego przecieku. Statystyki firm ubezpieczeniowych pokazują, że zalania spowodowane mrozem są w czołówce zimowych szkód majątkowych, a średni koszt jednorazowej naprawy sieci CO wraz z osuszeniem budynku przekracza 15 000 zł. W skrajnych przypadkach, gdy woda wniknie w warstwy izolacji podłogi lub konstrukcję drewnianą, remont może sięgnąć 40 000 zł i trwać kilka miesięcy.
Finanse: rachunek zysków i strat
Uruchomienie trybu „wakacyjnego” w nowoczesnym kotle, czyli utrzymanie temperatury 8–10 °C, zużywa zwykle 30–40 % energii potrzebnej do normalnej pracy. Dla przeciętnego domu jednorodzinnego o powierzchni 140 m² oznacza to wydatek rzędu 4–6 zł dziennie przy ogrzewaniu gazowym lub 5–8 kg pelletu przy kotle biomasowym. Dla porównania, wymiana popękanych przewodów i ponowne napełnienie instalacji glikolem to koszt minimum 2 500 zł – równowartość ponad półrocznego utrzymywania temperatury ochronnej. Jeżeli dodać ewentualne prace wykończeniowe, oszczędność staje się iluzoryczna. Warto pamiętać, że część polis mieszkaniowych nie pokrywa szkód, jeśli właściciel celowo pozostawił system bez zabezpieczenia przeciwzamrożeniowego. Niedopilnowanie tej kwestii może więc podwoić straty finansowe.
Jak zabezpieczyć budynek przed zimowym wyjazdem
1. Ustaw na sterowniku minimalną temperaturę 8–10 °C; wystarczy to, aby ściany nie zmarzły, a instalacje pozostały drożne. 2. W przypadku dłuższej nieobecności skorzystaj z automatyki zdalnej – większość współczesnych kotłów i pomp ciepła można kontrolować smartfonem, co pozwala reagować, gdy czujnik temperatury wskaże niepokojące odczyty. 3. W starszych układach grzejnikowych rozważ zastąpienie części wody roztworem glikolu o stężeniu 30–40 %, który chroni przed zamarzaniem do –30 °C i ogranicza korozję. 4. Przed wyjazdem odpowietrz grzejniki, a zawory termostatyczne pozostaw w pozycji otwartej, aby uniknąć blokady iglic po powrocie. 5. Jeśli budynek stoi na terenie narażonym na przerwy w dostawie energii elektrycznej, zamontuj UPS do sterownika kotła lub agregat awaryjny – kilkugodzinna przerwa podczas siarczystego mrozu wystarczy, by rury zaczęły zamarzać. Tak przygotowany dom zużyje nieco więcej energii w twojej nieobecności, ale uchroni majątek, a po powrocie będzie gotów do szybkiego podniesienia temperatury do komfortowego poziomu.