Zmiany reguł rozliczania prądu z paneli słonecznych dramatycznie zmieniły kalkulacje inwestorów. Do połowy 2022 r. domowa instalacja o mocy 5–6 kW zwracała się przeciętnie w 6–8 lat. Dziś identyczny zestaw, zamontowany po wejściu nowych przepisów, może potrzebować ponad dekady, a wszystko przez przejście z systemu upustów na pełne rozliczenia rynkowe.

Fotowoltaika na starych zasadach – rozliczenie net-metering

Net-metering, obowiązujący dla instalacji zgłoszonych do 31 marca 2022 r., opiera się na prostym mechanizmie magazynowania energii w sieci. Prosument oddaje nadwyżkę wyprodukowanej latem energii, a w okresie niższej produkcji może odebrać 70% (przy instalacji powyżej 10 kW) lub 80% (do 10 kW) wprowadzonych kilowatogodzin. Sieć elektroenergetyczna działa więc jak wirtualny akumulator, a użytkownik płaci jedynie za różnicę wynikającą z „prowizji” operatora.

Dzięki takiemu rozwiązaniu można było swobodnie przewymiarować instalację o kilkanaście procent, aby zapewnić pokrycie zimowego zużycia. W praktyce oznaczało to znaczące obniżenie rachunków – w wielu gospodarstwach domowych opłaty za energię elektryczną spadały o 90%. Przy koszcie instalacji rzędu 22–25 tys. zł roczny zysk przekraczał często 3 tys. zł, co dawało wspomniany, bardzo krótki okres zwrotu.

Co ważne, przywilej rozliczania według starego schematu utrzymuje się przez 15 lat od momentu przyłączenia. Dla tysięcy prosumentów oznacza to względną stabilność i ochronę przed skokami cen prądu oraz przed rosnącymi stawkami opłat dystrybucyjnych.

Fotowoltaika na nowych zasadach – rozliczenie net-billing

Instalacje uruchomione po 1 kwietnia 2022 r. podlegają systemowi net-billing, w którym nadwyżki są sprzedawane do sieci po bieżącej cenie hurtowej, a energia pobierana jest kupowana po stawce detalicznej zawierającej VAT, akcyzę i opłaty dystrybucyjne. Rozliczenie odbywa się w cyklu miesięcznym, a od połowy 2024 r. ma być prowadzone godzinowo, co jeszcze mocniej powiąże przychody prosumenta z ceną na giełdzie.

Różnice sezonowe stawiają prosumentów w trudnej pozycji. Latem, gdy produkcja PV jest wysoka, hurtowa cena energii często spada poniżej 400 zł/MWh, a w przydadkowych godzinach potrafi zejść nawet do wartości bliskich zeru. Zimą natomiast cena detaliczna, którą płaci odbiorca, bywa dwukrotnie wyższa. W rezultacie prosument sprzedaje energię tanio, a kupuje drogo, co znacznie wydłuża okres zwrotu – według szacunków firm doradczych nawet do 12–14 lat przy obecnych cenach instalacji.

Dodatkowym wyzwaniem są rosnące opłaty stałe. W rachunku osób rozliczających się w net-billingu koszty dystrybucyjne potrafią dziś stanowić ponad 45% kwoty. Im mniejsza autokonsumpcja, tym większy udział tych nieuniknionych opłat w całkowitych kosztach energii.

Jak zwiększyć opłacalność instalacji w systemie net-billing

Choć nowe zasady są mniej korzystne, odpowiedni dobór mocy i technologii pozwala ograniczyć negatywny efekt różnic cenowych.

1. Optymalizacja wielkości instalacji. Najważniejsze jest dopasowanie mocy do realnego zużycia. Instalacja o mocy pokrywającej 90–100% rocznego popytu minimalizuje ryzyko sprzedaży dużych nadwyżek po niskiej cenie.

2. Zwiększenie autokonsumpcji. Inteligentne systemy zarządzania energią pozwalają przesuwać pracę energochłonnych urządzeń – pralek, suszarek, zmywarek – na godziny wysokiej produkcji. W praktyce można podnieść bieżące wykorzystanie własnego prądu z 30 do nawet 60%.

3. Magazyny energii. Spadek cen domowych baterii litowo-jonowych sprawia, że coraz częściej opłaca się magazynować energię zamiast oddawać ją do sieci. Przy baterii 10 kWh autokonsumpcja może wzrosnąć o dodatkowe 20–25 pkt proc., co skraca czas zwrotu instalacji PV z magazynem do ok. 9–10 lat.

4. Integracja z pompą ciepła. Połączenie fotowoltaiki i pompy ciepła pozwala przenieść część wydatków na ogrzewanie do segmentu energii elektrycznej, którą prosument wytwarza samodzielnie. Dzięki temu zużycie prądu latem można częściowo zamienić na wytwarzanie ciepłej wody użytkowej, a zimą na dogrzewanie budynku.

5. Wykorzystanie programów wsparcia. Dotacje z „Mojego Prądu”, ulga termomodernizacyjna czy preferencyjne kredyty z Funduszu Ochrony Środowiska potrafią obniżyć koszt instalacji PV oraz magazynu o nawet 30–50%. Ujęcie pomocy publicznej w biznesplanie skraca realny czas zwrotu i wzmacnia argumenty ekonomiczne przemawiające za inwestycją.

Dzięki opisanym rozwiązaniom możliwe jest utrzymanie opłacalności domowej fotowoltaiki także w nowym otoczeniu regulacyjnym. Kluczem staje się jednak aktywne zarządzanie energią, ograniczanie strat na handlu z siecią i dywersyfikacja urządzeń zasilanych prądem pochodzącym bezpośrednio ze słońca.