Wysokie ceny urządzeń grzewczych sprawiły, że na internetowych giełdach i w ogłoszeniach lokalnych przybywa ofert używanych pomp ciepła sprowadzanych zza Odry. Właściciele domów, którzy jeszcze kilka lat temu rozważali jedynie piece gazowe lub kotły na biomasę, dziś patrzą w stronę tańszych, kilkuletnich jednostek z Niemiec. Kuszą oszczędnością rzędu kilkunastu tysięcy złotych na starcie, lecz za niższą ceną kryją się zarówno realne korzyści, jak i niemałe ryzyka.
Dlaczego używane pompy ciepła coraz częściej trafiają do Polski
Niemcy od lat stosują system zachęt finansowych do wymiany źródeł ciepła na nowsze, bardziej efektywne energetycznie. Dotacje federalne potrafią pokrywać nawet 40% kosztu nowej instalacji, dzięki czemu tamtejsi właściciele domów wymieniają kilkuletnie pompy na modele o lepszym współczynniku SCOP. Te „wycofane” urządzenia w dobrym stanie trafiają następnie na giełdy sprzętu używanego, gdzie polscy handlarze mogą je kupić za 1–2 tys. EUR. Po doliczeniu transportu i narzutu sprzedawcy ceny w Polsce zaczynają się już od ok. 4 tys. zł, a to oznacza, że na pierwszy rzut oka inwestor płaci nawet 10–15 tys. zł mniej niż za fabrycznie nowy odpowiednik.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że niemiecki rynek pomp ciepła jest największy w Europie – w 2023 r. przekroczył 350 tys. sprzedanych sztuk według danych stowarzyszenia EHPA. Tak duży wolumen generuje sporą podaż na rynku wtórnym, a mocne marki obecne na Zachodzie są dobrze kojarzone również w Polsce. Klienci liczą więc, że kupują sprzęt w teorii solidniejszy niż anonimowe, budżetowe modele azjatyckie.
Rachunek ekonomiczny: cena zakupu kontra koszty eksploatacji
Nowa pompa ciepła typu powietrze–woda o mocy 8 kW kosztuje w Polsce średnio 25–35 tys. zł brutto wraz z montażem. Wersja z rynku wtórnego to wydatek rzędu 8–15 tys. zł, jednak różnica maleje po uwzględnieniu dopłat z programu „Czyste Powietrze”, gdzie dotacja może sięgnąć 19 tys. zł (a dla beneficjentów podwyższonego poziomu nawet więcej).
Efektywność starszego urządzenia bywa niższa: współczynnik sezonowy SCOP 2,5–3,0 oznacza o 20–30% wyższe rachunki za prąd niż w przypadku nowoczesnych jednostek osiągających 3,5–4,5. Przy średnim rocznym zużyciu energii do ogrzewania na poziomie 6 000 kWh różnica w kosztach może sięgnąć 1 000–1 500 zł rocznie. Po pięciu latach skumulowane koszty eksploatacji zaczynają więc „zjadać” początkową oszczędność.
Trzeba też doliczyć ewentualne wydatki serwisowe. Sprężarka wymieniona w renomowanym serwisie kosztuje 4–8 tys. zł, a układ elektroniczny sterujący – kolejne 1–2 tys. zł. Nawet niewielka awaria potrafi wyzerować finansową przewagę sprzętu używanego, zwłaszcza że nie obejmuje go gwarancja producenta.
Pułapki techniczne i serwisowe, o których rzadko się mówi
Największe ryzyko tkwi w ograniczonym dostępie do historii pracy urządzenia. Bez dziennika serwisowego trudno ustalić, czy pompa była regularnie odszraniana, czy wymieniano filtr czynnika i czy układ chłodniczy nie ucierpiał podczas demontażu. Wycieki mogą doprowadzić do mieszania się oleju i czynnika, a w konsekwencji do zatarcia sprężarki nawet po kilku miesiącach od ponownego uruchomienia w Polsce.
Ważny jest również czynnik chłodniczy. Starsze jednostki często pracują na R407C lub R410A – gazach podlegających coraz ostrzejszym limitom w unijnych przepisach F-gas. Naprawa wycieku lub napełnienie instalacji takim czynnikiem staje się z roku na rok droższe, a w perspektywie dekady może być w ogóle zakazane. Dodatkowo w przypadku pomp sprowadzanych samodzielnie to na kupującym ciąży obowiązek rejestracji w BDO i udokumentowania operacji z czynnikiem, co generuje dalsze koszty formalne.
Serwis? Oficjalni przedstawiciele marek często odmawiają obsługi sprzętu nieposiadającego polskiej gwarancji i numeru seryjnego zarejestrowanego w kraju. W efekcie właściciel zostaje zdany na niezależnych fachowców, których stawki wahają się od 150 do 300 zł za godzinę pracy. Gdy potrzebna jest diagnostyka z udziałem komputera serwisowego producenta, brak autoryzowanego dostępu potrafi całkiem uniemożliwić naprawę.
Check-lista inwestora – jak bezpiecznie kupić urządzenie z drugiej ręki
1. Sprawdź wiek i liczbę przepracowanych godzin – tabliczka znamionowa to za mało, poproś o wydruk z modułu sterującego lub protokół z ostatniego przeglądu.
2. Oceń współczynnik SCOP urządzenia w zestawieniu z zapotrzebowaniem cieplnym budynku; nie każda stara pompa poradzi sobie w polskim klimacie przy temperaturach poniżej –15 °C.
3. Wymagaj protokołu z próby szczelności przy demontażu oraz informacji, na jakim czynniku chłodniczym pracuje sprzęt. Unikaj modeli obsługujących gazy o wysokim współczynniku GWP.
4. Ustal, kto zajmie się montażem i pierwszym uruchomieniem – instalator powinien mieć certyfikat F-gas i doświadczenie w pracy z danym producentem, w przeciwnym razie ryzykujesz utratę sprawności już na etapie napełniania układu.
5. Porównaj całkowity koszt posiadania: cena zakupu + instalacja + przewidywane rachunki za prąd + serwis w horyzoncie 10 lat. W wielu przypadkach, po uwzględnieniu krajowych dotacji, nowa pompa o wyższej sprawności okazuje się korzystniejsza zwłaszcza dla budynków dobrze ocieplonych.